piątek, 17 października 2014

Rozdział 19

Luke:

Przez całą noc żaden z nas już nie zasnął. Wrzuciliśmy pospiesznie nasze torby i pudła do ciężarówki i pojechaliśmy do naszego nowego domu. Chłopcy nalegali by zrobić to jak najszybciej, ponieważ tutaj już nie bylibyśmy bezpieczni. 
Od porwania Michelle minęło już kilka godzin. Calum nie wypuścił mnie z domu na jej poszukiwania, oznajmiając mi, że trzeba mieć jakiś plan. Teraz z trudnością przyznaję mu rację. Ich gang z dnia na dzień jest coraz trudniejszy do pokonania a bez planu nie będziemy lepsi. W głowie huczało mi od słów "Ją zabijemy jako pierwsi". Od dawna grozili mi, że ona umrze jako pierwsza a ja nie zrobiłem NIC, żeby ją od tego uchronić. Dobra, zamknąłem ją w pokoju i zasłoniłem rolety. Wow. Zajebiście, Hemmings. Byłem załamany. Nie mogłem dopuścić do siebie myśli, że jej może się coś stać. 
Poderwałem się gwałtownie z kanapy i poleciałem szukać chłopaków. Musieliśmy natychmiastowo wymyślić jakiś plan. Nie będę siedział i czekał na natchnienie, ponieważ wtedy może być już za późno. 
Znalazłem ich w jednym z pokojów sypialnych.
-Musimy zacząć jej szukać. -oznajmiłem, wpadając jak burza do sypialni. 
Każdy z nich spojrzał na mnie równocześnie, zdziwiony. 
-Nie mamy planu. -odchrząknął Michael poprawiając swoje włosy.
Tego już było za wiele.
-A robicie cokolwiek, żeby ten plan wymyślić?! -krzyknąłem i o mało co, nie przywaliłem Cliffordowi w mordę. 
Michael wywrócił oczami a ja zdałem sobie sprawę, że on chyba całą tę sprawę ma daleko gdzieś.
-Uwierz mi, że myślimy nad nim. -odpowiedział mi Calum, przenosząc swoje smutne spojrzenie na mnie. 
Podszedłem do nich i usiadłem w przez nikogo nie zajętym fotelu.
-Skoro tak, to mówcie co do tej pory wymyśliliście. -zażądałem. 
Po moich słowach przemówił Ashton. Opowiedział mi o tym, co zdążyli do tej pory wymyślić a mi zrobiło się głupio, że oskarżyłem ich o lenistwo i o to, że nic nie robią by ją uratować. Jak zwykle mieliśmy dwa plany, gdyby jeden z nich okazał się nie skuteczny. Oba wydawały mi bardzo dobre i już chciałem zabrać się za ich wykonanie. 
-Stary... -zaczął Michael powstrzymując mój zapał. -Ty nie będziesz brał udziału w akcjach poszukiwawczych. 
On sobie chyba ze mnie żarty robi. 
-Co ty pierdolisz? -patrzyłem na niego pustym wzrokiem, licząc na to, że się przesłyszałem. 
Ashton wstał z łóżka na którym siedział i podszedł do mnie, kładąc mi rękę na ramieniu.
-Stwierdziliśmy, że chyba jesteś przywiązany do Michelle bardziej niż powinieneś i... -obrócił się by spojrzeć na chłopaków a potem z powrotem na mnie. -mógłbyś działać pod wpływem emocji. A tutaj trzeba działać logicznie. 
-A Calum jedzie? -zapytałem kpiąco. -Przecież on chyba też ją lubi bardziej niż powinien. 
Ashton pokręcił lekko głową. 
-Nie, nie jedzie. -przyznał. -Ale on zgadza się z naszym zdaniem i uważa, że mamy rację. Lepiej będzie jak pojadę tylko ja i Clifford.
Zaśmiałem się drwiąco.
-I że niby w dwójkę dacie sobie radę? -odsunąłem się od Asthona. -Nie wiadomo ilu ich jest. Nie poradzicie sobie.
-Na razie jedziemy szukać tropów i jakichkolwiek informacji odnośnie miejsca ich pobytu. -tym razem odezwał się Michael. -Więc owszem, damy sobie radę we dwójkę. Jak już znajdziemy potrzebne informacje i będziemy wiedzieli gdzie oni przebywają, to jedziemy wszyscy. 
Przez chwilę między nami panowała cisza. Nie wiedziałem co na ten temat myśleć. 
-Nie martw się. -mówił Michael ciepłym tonem. -Znajdziemy ją. 

***

Chłopaków nie było już ponad 4 godziny. Krążyłem poddenerwowany po salonie a Calum co chwilę starał się mnie uspokajać, że oni tylko szukają informacji i że nic im nie będzie. 
-A co jak ich też złapali? -zapytałem rozgorączkowany. 
-Uspokój się Luke! -Calum podniósł głos. -Nic im nie będzie. -po każdym słowie robił krótką przerwę. -Chcą dowiedzieć się jak najwięcej. Dlatego ich tyle nie ma. Nie panikuj. 
Przekonałem swój umysł, żeby uwierzył słowom Hooda.
-Idę się położyć. -oznajmiłem kierując się w stronę schodów na górę. 
-Idź. -chłopak kiwnął głową i rozłożył się na kanapie. -Ja też się zdrzemnę.

Wszedłem do mojej sypialni a mój wzrok padł na komórkę leżącą na biurku. Jej iluminacja podświetlała się na niebiesko, oznajmiając mi, że dostałem SMS. Podbiegłem do niej szybko spodziewając się, że to wiadomość od Michaela lub Asha. 
Moje serce gwałtownie stanęło. 
"Jak na razie miło nam się współpracuje z twoją laską". 
Odczytałem tą wiadomość kilka razy, trawiąc jej słowa. 
Musiał mi ją wysłać jeden z tych pierdolonych porywaczy. Odłożyłem telefon z powrotem na biurko i usiadłem na łóżko, starając się racjonalnie myśleć. 
Miałem nadzieję, że nie wyrządzili jej żadnej krzywdy ale z drugiej strony czułem wielką ulgę, wiedząc że wciąż żyje. 
Pip, pip.
Spojrzałem ponownie na swoją komórkę. Sięgnąłem po nią i odblokowałem ekran. 
"A tak przy okazji, to musimy przyznać, że ma zajebistą dupę". 
Tego już było za wiele. Rzuciłem wściekle aparatem o łóżko i zbiegłem na dół. 
-Ja pierdole, gdzie są ci kretyni?! -wrzasnąłem. Powoli traciłem już cierpliwość.
Calum podniósł się gwałtownie. 
-Jezu no, uspokój się. -wywrócił oczami. -Przyjadą niedługo. 
Chciał się z powrotem położyć, lecz przeszkodziłem mu w tym podciągając go lekko za skrawek koszulki. 
-Ona tam cierpi, nie rozumiesz? -wysyczałem patrząc mu w oczy. Puściłem jego bluzkę i lekko odepchnąłem do tyłu. 
Hood opierał się na łokciach i patrzył na mnie tępym spojrzeniem.
-Dostałem dwa SMSy. -mówiąc to, wyjaśniłem mu co było ich zawartością i co na ten temat sądzę. -Trzeba działać szybko.
Patrząc na Caluma, widziałem, że on także to przeżywa. 
-Słuchaj... -zaczął cicho. -Wiem, że to szalony pomysł ale co ty na to, że wyjdziemy z domu i sami zaczniemy jej szukać? 
Chociaż sam rozważałem ten pomysł, teraz wydał mi się on nieracjonalny. 
-Jak chcesz to zrobić? -zapytałem czarnowłosego. 
Calum podniósł się z kanapy.
-Zrobimy prywatne śledztwo. -wzruszył ramionami. -W sumie to wiemy jaki jest plan, bo razem go omawialiśmy, więc wystarczy się go trzymać i może uda nam się coś znaleźć.
To co miałem zamiar zaraz powiedzieć było głupie i szalone. Ale nie mieliśmy wielu opcji.
-Zgoda.



Nicole:

Westchnęłam, patrząc na stertę naczyń, która piętrzyła się przede mną zapewniając zajęcie na następne pół godziny. Rozejrzałam się po kuchni tak, jak wcześniej po salonie, pokoju i korytarzu, ale tak jak wcześniej, nigdzie nie zauważyłam rodzinnych fotografii. A przydałoby mi się to, ponieważ mogłabym porównać się do jakiegoś członka rodziny, czy coś, a tak, nie miałam żadnego dowodu czy rzeczywiście należę do rodziny u której mieszkam.
Znów westchnęłam i zabrałam się za zmywanie. 
Akurat w tym momencie do kuchni weszła mama Ashtona, a widząc mnie, uśmiechnęła się jak zawsze przyjaźnie i ciepło. 
-Ciągle tu sterczysz? Mówiłam ci, że sama posprzątam. - zagadnęła, biorąc ode mnie mokry talerz. Wytarła go ścierką i włożyła do jednej z szafek ciągnących się nad zlewem. 
-I tak nie mam co robić. Chętnie pomogę. - odparłam zgodnie z prawdą. Uśmiechnęła się ponownie, po czym zamilkła. 
Byłam tu trzy dni i ciągle czułam się niepewnie w towarzystwie innych domowników. Chociaż siostra Ashtona ciągle mnie unikała, a jego brat gdzieś znikał na całe dnie, większość czasu spędzałam z jego matką. Była bardzo miła, ale podchodziła do mnie z dystansem. 
Odchrząknęłam i spojrzałam na nią niepewnie. 
-Proszę pani.. czy ja naprawdę jestem kuzynką Ashtona? - zapytałam, a ona drgnęła zaskoczona. 
-Tak ci powiedział? - zdziwiła się, a ja kiwnęłam głową. - Cóż, to dziwne.. ale nie, nie jesteś kuzynką Ashtona. W ogóle nigdy wcześniej cię nie widziałam. Dlatego byłam zdziwiona, kiedy Ashton cię przywiózł.
Zagryzłam wargę, nie wiedząc jak na to zareagować. Podejrzewałam wcześniej, że nie mogę należeć do rodziny, która zachowuje się, jakbym była obcym. Chociaż właśnie tym byłam. 
-Nicole.. - drgnęłam słysząc głos kobiety stojącej obok mnie. Głowę miała pochyloną, a ręce zaciśnięte na krawędzi blatu. - Czy Ashton.. jest szczęśliwy? 
Zbiła mnie tym pytaniem z tropu. Jej głos lekko drżał, jakby powstrzymywała się od płaczu. Już wcześniej zauważyłam, że ilekroć ktoś wymówił imię Ashtona, wszyscy natychmiast milkli, jakby był to temat zakazany. 
-Przykro mi, ale nie wiem. Nie wiem.. niczego. - szepnęłam, wściekła na siebie, że muszę jej tak odpowiadać. Ale to była prawda. Nie pamiętałam niczego, z wyjątkiem kilku urywków. Zamazanych obrazów. Prócz nich, w mojej głowie panowała pustka, cisza i ciemność. 
Anne kiwnęła głową, jakby spodziewając się tej odpowiedzi. Odłożyła ścierkę na miejsce i nic nie mówiąc, wyszła z kuchni. 
Spojrzałam w dół i stwierdziłam, że wszystkie naczynia ją już umyte i schowane, więc wytarłam ręce i wyszłam na korytarz, gdzie prawie wpadłam na Lauren.
Dziewczyna właśnie niosła jakieś pudło, więc najwidoczniej nie zauważyła mnie, lecz teraz patrzyła na mnie wrogo zza krawędzi kartonu. 
-Uważaj jak chodzisz. - warknęła. 
-Um.. przepraszam. Może ci pomogę? - zaproponowałam, ale ona tylko prychnęła i odwróciła się, by odejść. Zatrzymała się jednak po kilku krokach i obejrzała na mnie. 
-Wiem, że to przez ciebie Ashton wyjechał, więc nie próbuj się do mnie zbliżać. Moja mama też zdaje sobie sprawę, że to wszystko twoja wina. Nawet nie wiesz jaką trudność sprawia jej patrzenie na ciebie. - rzuciła, a ja poczułam się tak, jakby mnie odepchnęła.
Ostatni raz obdarzyła mnie wrogim spojrzeniem, po czym odwróciła się i po chwili zniknęła w swoim pokoju. Zagryzłam wargę, a kolejne pytania na które nie miałam odpowiedzi wleciały mi do głowy. 
Zamknęłam na chwile oczy, przywołując w myślach obraz jedynej twarzy, którą znałam. Była to mała dziewczynka z brązowymi włosami i czekoladowymi oczami. Uśmiechała się do mnie. Był to jedyny wyraźny obraz, który zdawał się być mi znajomy. Tylko imię dziewczynki było dla mnie tajemnicą. Miałam je na końcu języka, ale gdy tylko wydawało mi się, że je pamiętam, ono natychmiast znikało. 
Westchnęłam i odpędzając od siebie obraz dziewczynki, poszłam do swojego pokoju. 


* * *


Leżałam na łóżku z rękami pod głową i patrzyłam bezmyślnie w sufit. To był pokój Ashtona. Tak przynajmniej powiedziała mi jego mama. Pokój był wysprzątany, ale gdzie nie gdzie dało się dostrzec ślady chłopaka. W szafie ciągle były jego ubrania, na biurku kilka gier, pod łóżkiem znalazłam mp3, które zapewne także było jego. 
Zamknęłam oczy, znów starając się sobie cokolwiek przypomnieć, ale obrazy były niewyraźne, tak jak zawsze. Zrezygnowana usiadłam po turecku, rozglądając się pokoju, który był dla mnie obcy.
Nagle coś zachrobotało nad moją głową. Spojrzałam powoli na sufit, ale chrobot wydawał się dochodzić z pokoju wyżej. Tylko że wyżej nic nie było. Chyba, że dach. 
Wstałam i wyszłam na korytarz. Gdy spojrzałam w lewo, zobaczyłam drabinkę, prowadzącą do otworu w suficie. Rozejrzałam się bezradnie, ale po chwili zastanowienia stanęłam na pierwszym szczeblu i zaczęłam wchodzić na górę. 
Gdy przecisnęłam się przez zaskakująco wąski otwór, zorientowałam się, że jestem na stryszku. Po przeciwnej stronie zobaczyłam okno, przez które do małego pomieszczenia, w którym się znajdowałam, wpadało dużo światła. Skierowałam się w tamtym kierunku.
Okazało się, że jest to wejście na mały balkon, który widziałam już wcześniej, gdy przyjechałam tu z Ashtonem. Nie miałam pojęcia jak się je otwiera, więc zastukałam w zamyśleniu w szybę. 
Nagle po drugiej stronie pojawiła się twarz. Cofnęłam się gwałtownie, a brat Ashtona zrobił to samo. Oparłam się z tyłu rękami o podłogę i oddychając szybko, patrzyłam jak chłopak po chwili zamyślenia otwiera okno. 
-Cześć. - powiedział, gdy przecisnęłam się na balkon. Wcisnął się w kąt, patrząc na mnie wielkimi oczami. Usiadłam na drugim końcu balkonu, podciągając ręce pod brodę. 
-Hej. - odparłam, a on przekrzywił głowę. 
-Jesteś koleżanką Ashtona? - zapytał, a imię brata wypowiedział szeptem. Zagryzłam wargę. 
-Ja.. nie wiem. Nic nie pamiętam. - wyznałam, a on pokiwał głową. 
-Też chciałbym nie pamiętać niektórych rzeczy. - powiedział. Milczałam, więc dodał - Na przykład odejścia Ashtona. 
Spojrzałam na niego uważnie. 
-Dlaczego Ashton odszedł? - zapytałam, a on się skulił. 
-Nie wiem. Kiedyś po prostu wpadł do domu, nakrzyczał na mamę, że odchodzi i że my go nie obchodzimy, a potem się spakował i.. odszedł. Po prostu. - wyjaśnił, patrząc na horyzont. 
-To niemożliwe. Przecież było widać, że mu na was zależy. Jestem pewna, że was kocha i tęskni. - rzuciłam, a Harry spojrzał na mnie powątpiewająco. 
-Tak myślisz? - zapytał niepewnie. 
Przyjrzałam mu się. Był podobny do Ashtona. Niemal jego mała wersja. W jego oczach było nawet tyle samo smutku, co w oczach brata. Pomyślałam o Ashtonie, o tym, jaki był poważny, gdy tu jechaliśmy, o tym, z jaką trudnością przyszło mu zapukać do drzwi i o tym, z jakim bólem na mnie patrzył. 
Tak bardzo chciałam sobie przypomnieć, kim on był. Czy był moim kolegą? Kimś więcej? Jak się poznaliśmy? Dlaczego kłamał, że jest moim kuzynem? Dlaczego zabrał mnie do rodziny, od której uciekł? Był dobry, czy zły?
-Tak. - odpowiedziałam. -Tak myślę. 



Oto i był rozdział 19 :)
Mamy nadzieję, że się wam podoba.
Liczymy na komentarze i oczywiście przepraszamy, że tak długo musieliście na niego czekać.
Ogłoszenia: 
•do oddania jest konto roleplayera Michelle i Ashtona na Twitterze 
•szukamy osoby która potrafi robić szablony na bloga
Jeżeli jesteś zainteresowany/a jednym z powyższych, napisz do jednej z nas na Twitterze (szczegóły w zakładce On Twitter).
Dziękujemy za coraz więcej wyświetleń i czytelników.
To naprawdę wiele dla nas znaczy :)
Każde wyświetlenie i komentarz daje nam jeszcze większą motywację do tego by pisać, więc siadamy i komentujemy! :D 
Do następnego,
Papa, xxxx

28 komentarzy:

  1. Jezu jak zwykle świetny rozdział
    Jestem oszołomiona. Te rozmowy o Ashtonie doprowadzają mnie do płaczu ;-;
    @loveformahomie xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto było czekać. Jestem bardzo Ciekawa czy Luke i Cal znajdą Michelle i czy Nikole wszystko sobie przypomni. Czekam na następny @irwiniism

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak Cake wiem że to w cholere niebezpieczne ale ruszajcie dupy ratować Michelle bo zaczynam się martwić co te jebnięte pały z nią robią. Czekałam i czekałam na coś z perspektywy Michelle ale jest Nicole. Mam nadzieje że niedługo sobie coś przypomni. To okropne jak Lauren traktuje Nikole ale jej zachowanie w pewnym stopniu da się wyjaśnić. Dobra nie rozpisuje się już rozdział świetny i z niecierpliwością czekam na następny który mam nadzieje pojawi się w miarę szybko bo emocje buzują. Pozdrawiam @perfhemmo_xx

    OdpowiedzUsuń
  4. czekam na więcej <333
    ~@dont_you_say

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. W końcu sie dozekałam !!! <3 Jeju ! Biedny Harry i te opowiesci o Ashu :( ale no nic rozdział świetny jak zawsze i wiem że to wiecie ale nie wiem co napisać więc weny życzę i czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuje młodszemu rodzeństwu Ashtona...mam nadzieję, że w następnym dowiem się więcej. Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  8. mam nadzieje, że następny bedzie szybko, bo jestem strasznie ciekawa jak potoczy sie to "śledztwo" Calum'a i Luke'a ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest ŁaŁ świetne . Aż brak mi słów . Po prostu mnie to pociąga :D . czekam na kolejne rozdziały. :D <3

    OdpowiedzUsuń
  10. calum i luke to debile, tyle mam do powiedzenia
    czekam na kolejny x
    @Toriixdd

    OdpowiedzUsuń
  11. uwilbiam i już czekam na kolejny x

    OdpowiedzUsuń
  12. jezu szkoda mi Nicole i Michelle i Ash'a i Luke'a i Cal'a jeju :(

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam to opowiadanie!
    mam nadzieje, ze Nicole cos sobie przypomni, czekam na nn, x

    OdpowiedzUsuń
  14. [spam]
    Isobel i Charlie. Są jak ogień i woda. Co ich łączy? Równie silna nienawiść do siebie nawzajem. Pewien mężczyzna powiedział kiedyś Charliemu: Miłość, nienawiść. Dzieli je taka cienka linia. Wtedy jeszcze nie rozumiał jaka moc drzemie w tych słowach. Niebawem przekonają się o tym oboje. Pewnej feralnej nocy, kiedy zderzą się dwa światy, wywołają lawinę zdarzeń. Będzie to historia o miłości. To historia o miłości od tej gorszej, najbardziej skomplikowanej strony. Słodko-gorzka i prawdziwa.
    ZAPRASZAM: Your perfect imperfections
    ZWIASTUN: klik

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy następny? Już prawie miesiąc minął.. :(

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest świetne *-* pisz dalej dużo weny życzę <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy pojawi sie nastepny rozdzial ??

    OdpowiedzUsuń
  18. To opowiadanie jest świetne. Proszę dodajcie rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy następny rozdział? Zapomniałaś o nas czy jak? :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Co sie dzieje? Rozumiem, ze masz zycie ale moglabys chociaz napisac krotka notke czy warto jeszcze tu wchodzic czy nie(?)Bardzo podoba mi sie to opowiadanie, mam nadzieje,ze jednak wrocisz do kontynuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam,
    chciałabym zaprosić Cię na Katalog blogów o 5 Seconds Of Summer :)
    Pozdrawiam! xx
    [http://katalog5sos.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  22. Tu wciąż są czytelnicy...

    OdpowiedzUsuń
  23. Ejjj... daj chociaż jakis znak czy bedzie rozdzial.. my wciąż czekamy :)

    OdpowiedzUsuń