poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rozdział 14

Ashton:


Otworzyłem oczy, ale zaraz je zamknąłem, porażony oślepiającą bielą. Jęknąłem, czując tępe pulsowanie w czaszce. Dotknąłem głowy i poczułem bandaż pod palcami. 
Uchyliłem odrobinę powieki, powoli przyzwyczajając się do jasności. Leżałem na białym łóżku, w białym pokoju, z białą szafką, białym sufitem, białymi ścianami, białymi drzwiami, białymi oknami, białymi obrazami i białą umywalką. Wow, ale dobranie kolorów. Niesamowite. Aż chce się żyć.
Usiadłem, czując jak każdy mięsień w moim ciele krzyczy z bólu. Zakręciło mi się w głowie, więc zamknąłem oczy, oddychając głęboko. Właśnie wtedy drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł jakiś młody facet w kitlu lekarskim. 
Spojrzałem na niego podejrzliwie. 
-Więc obudziłeś się? Świetnie. Nazywam się Ben Long i jestem pomocnikiem twojego lekarza. - powiedział niezbyt pewny siebie. Od razu widać, że nowicjusz.
-Urzekła mnie twoja historia. A tak w ogóle to gdzie ja jestem? - zapytałem niemiło. Ben skrzywił się lekko. 
-W szpitalu. Ty i twoja przyjaciółka mieliście wypadek i.. - zaczął, ale ja już go nie słyszałem. Wspomnienia zalały mnie jak wielka fala. Jaskinia, pocałunek, pościg, dłoń Nicole zaciśnięta kurczowo na mojej dłoni, uderzenie, krzyk dziewczyny, ciemność. 
Wstałem jak oparzony, ale coś pociągnęło mnie i zakuło w rękę. Spojrzałem na nią i z zaskoczeniem stwierdziłem, że mam coś wszczepione w skórę. Spojrzałem dzikim wzrokiem na Longa, czując coraz większą złość. 
-Co to jest? Wyciągnij mi to kutasiarzu pierdolony, bo jak cię zajebie to będą cię musieli ze ścian zbierać. - krzyknąłem, a on cofnął się przerażony. 
-Spokojnie! To welflon, musisz go mieć. Dzięki niemu transportujemy ci środek przeciwbólowy w płynie. Połóż się, na litość boską! - zawołał spanikowanym głosem, widząc moją wściekłość. 
-W dupie mam jebany welflon! Gdzie jest Nicole?! Gadaj skurwysynu! - wrzasnąłem, a on cofnął się w stronę drzwi. 

                                                      -----> Włącz muzyczkę <-----

-Z twoją przyjaciółką nie jest dobrze. - powiedział cicho, drżącym głosem. - Ale spokojnie. Jest w dobrych rękach, naprawdę! 
-Jak to w nie jest z nią dobrze?! Odczep mi to cholerstwo, bo sam je sobie wyrwę, czaisz?! A jak już to zrobię to ci tak przypierdole, że będziesz gwiazdy przez tydzień widział! - krzyknąłem, szamotając się jak dziki. 
-Pójdę po lekarza. - pisnął tamten i zniknął za drzwiami. Kopnąłem szafkę, przewracając ją z trzaskiem, po czym sięgnąłem po welflon i zaciskając zęby, powoli wyciągnąłem go z żyły. W miejscu ukłucia pojawiła się kropla krwi, ale mnie to nie obchodziło. 
Rzuciłem się do drzwi i ruszyłem biegiem przez korytarz. Odpychałem pielęgniarki, które próbowały mnie zatrzymać, pragnąc za wszelką cenę znaleźć Nicole. Musiała gdzieś tu być. Już miałem otworzyć pierwsze lepsze drzwi, gdy mocna dłoń chwyciła mnie za ramię, odciągając kawałek. Odwróciłem się i walnąłem pięścią w twarz jakiegoś faceta w kitlu. Mężczyzna zatoczył się do tyłu, chwytając za twarz. Gdy na mnie spojrzał zamiast złości zobaczyłem naganę, która zbiła mnie z tropu. Dyszałem ciężko, wpatrując się w tego kolesia. 
-Gdzie jest Nicole? - wysapałem cicho, starając się opanować emocje. 
-Mogłeś zapytać od razu, a nie bić mnie w twarz. - warknął tamten, kręcąc głową. Nie poczułem się głupio. Byłem po prostu zmęczony i obolały, ale też zdesperowany. Musiałem ją znaleźć. Musiałem się upewnić, że nic jej nie jest. 
-Chodź ze mną. - mruknął doktorek, ruszając przed siebie korytarzem. Zatrzymał się przed jakimiś drzwiami i dał mi znak, bym też poczekał. 
-Zanim wejdziemy muszę ci coś powiedzieć. - zaczął poważnie. Zacisnąłem dłonie w pięści, czekając. Modliłem się w duchu, by wszystko było dobrze. By doktor powiedział mi, że Nicole czuje się świetnie i że nic jej nie jest. 
-Twoja przyjaciółka doznała wielu poważnych obrażeń. Między innymi ma złamane dwa żebra, przebite płuco, skręconą kostkę, oraz do tego liczne siniaki i guzy. To aż dziwne, że tobie nic się nie stało, prócz paru siniaków, oraz guzów i nacięć na głowie. Uderzyłeś głową w szybę, a ona rozbiła się i zostawiła liczne pocięcia na skórze, jednak myślę, że szybko się zagoją. Jednak podczas wypadku auto uderzyło w drzewo od strony pasażera, więc to może być przyczyna krytycznego stanu pańskiej przyjaciółki. - patrzyłem na niego tępo, nie dopuszczając do siebie jego słów. Nie, nie, nie. On kłamał. Nicole nic nie jest. Nie mogło być. 
-Kłamie pan.. to niemożliwe.. - szeptałem gorączkowo. Oparłem się o ścianę i ukryłem twarz w dłoniach, osuwając się na podłogę. 
-Niestety to prawda. I jest jeszcze jedno. Twoja przyjaciółka miała poważne uszkodzenie głowy. Aktualnie nie wiemy jak daleko sięga zanik pamięci, ale wydaje się nam że dziewczyna może nie pamiętać kilku ostatnich miesięcy.. 
-Co? Jaki zanik pamięci? - zapytałem tępo odsuwając dłonie od twarzy. Lekarz westchnął. 
-Amnezja. Pana przyjaciółka ma amnezje. - wyjaśnił, a w jego głosie słyszałem współczucie. Patrzyłem na niego nie dowierzając. Wstałem i odepchnąłem go, po czym z rozmachem otworzyłem drzwi, tak, że z hukiem uderzyły o ścianę. 
Moim oczom ukazała się identyczna sala w jakiej się obudziłem, ale w tej były trzy pielęgniarki i lekarz. Pochylali się nad łóżkiem, ale odwrócili się gwałtownie, słysząc hałas. Zrobiłem kilka kroków do przodu, nie odrywając wzroku od okaleczonej twarzy Nicole. Miała zabandażowaną głowę, plaster na brwi i nosie, a pod okiem siniaka pokrytego jakąś maścią. Do tego była strasznie blada, miała przymknięte powieki, posiniaczone ramiona i spierzchnięte usta a oddychanie sprawiało jej najwyraźniej trudność, bo krzywiła się ciągle, a oddech był charczący, nienaturalny. 
Chwyciłem się za głowę, nie mogąc oderwać od niej wzroku. To niemożliwe. To pomyłka. Wszystkie hałasy ucichły. Czas się zatrzymał. Jak zahipnotyzowany patrzyłem na Nicole. Była teraz taka słaba i krucha. Taka bezbronna. 
Otworzyła szeroko oczy i jej nieprzytomne spojrzenie zatrzymało się na mnie. Zaczerpnąłem głośno powietrza, licząc na to, że wypowie moje imię, że jakimś cudem zrzuci te bandaże i krzyknie "dałeś się nabrać!". Ona jednak przesunęła tylko wzrokiem po mojej twarzy i odwróciła się do lekarza. Poczułem bolesne ukłucie w sercu. 
Odwróciłem się i przepychając obok lekarza i jakiejś pielęgniarki wybiegłem na korytarz. Szedłem coraz szybciej i szybciej, chcąc odejść z tego miejsca. Nicole była tu bezpieczna. Bezpieczniejsza niż ze mną. 


* * *


Wpadłem do domu i skierowałem się natychmiast do swojego pokoju. Gdy wchodziłem po schodach po trzy stopnie na raz, zaciskałem ręce w pięści tak mocno, że paznokcie na pewno zostawiały na mojej skórze głębokie ślady. 
-Ashton? - podniosłem wzrok na Luke'a, który patrzył na mnie z mieszaniną niedowierzania i złości. Stał u szczytu schodów i zamarł z jedną nogą uniesioną. Minąłem go bez słowa, ale po chwili złapał mnie za ramię, więc wyszarpałem się. 
-Co ty odpierdalasz? - warknął, znów mnie łapiąc. Zamachnąłem się by go uderzyć, ale zrobił unik. - Co ci się stało? Gdzie Nicole? 
Stałem przed nim, zaciskając zęby i powstrzymując chęć urwania mu głowy. Oddychałem nierówno i wpatrywałem się z uporem w podłogę. Musiałem się uspokoić. Zapomnieć. Beze mnie będzie jej lepiej. Będzie mogła prowadzić normalnie życie. Będzie szczęśliwa. 
-Gadaj, fiucie, bo ci przywalę. - syknął Luke, a ja spojrzałem na niego z nienawiścią. 
-Chcesz wiedzieć co się stało?! Dobra, kurwa! Wziąłem Nicole na zakupy, potem, gdy wracaliśmy, ścigali nas. Pojechaliśmy w las, ale pojechali za nami. Zepchnęli nas z drogi i auto rozbiło się o drzewa. Obudziłem się w pierdolonym szpitalu z pierdolonym welflonem w ręce i bandażem na głowie. Jakiś spedalony doktor próbował mnie uspokoić, ale gówno poskutkowało. Wyciągnąłem sobie tą cholerną igłę i poszedłem szukać Nicole, ale zatrzymał mnie kolejny doktor więc mu przywaliłem. A później dowiedziałem się, że Nicole jest ledwo żywa i ma jebaną amnezję, kurwa! Starczy ci?! Zostawiłem ją tam, by mogła zacząć nowe życie, beze mnie! - chwyciłem się za głowę i odwróciłem, by oniemiały Luke nie widział moich łez. 
Ostatnim razem płakałem, gdy musiałem opuścić rodzinę. Od tamtej pory nigdy nie uroniłem choćby łzy. Aż do dzisiaj. Nie zdawałem sobie sprawy, że Nicole tyle dla mnie znaczyła. Przypomniałem sobie dni, gdy przychodziłem do niej i obserwowałem ją. Głównie kojarzyła mi się, siedząc na parapecie pod oknem z książką w dłoni. W skupieniu wpatrywała się w kartki, marszcząc brwi, jakby nie zgadzała się z fabułą. Czasem nawet płakała, a gdy pytałem ją co się stało, mówiła, że książka była wzruszająca. To mnie zafascynowało. Jak ktoś mógł aż tak kochać książki? Aż tak się zagłębiać w ich historii? Żyć nimi. 
Zacisnąłem powieki, chcąc wyrzucić z głowy obraz twarzy Nicole. Tego jak włosy opadały jej na twarz, a ona z rozdrażnieniem je odgarniała. To jak śmiała się z moich dowcipów. Jak rozmawiała ze mną, jakbym nie był przestępcą, tylko człowiekiem. Jak uspokajała mnie, gdy na nią krzyczałem, jakby miała gdzieś wyzwiska, które kierowałem do niej. Jak namawiała mnie, bym grał z nią w szubienicę, by odwrócić moją uwagę od problemów. Była moim aniołem, który podnosił mnie ilekroć zapominałem jak się lata. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że stała się dla mnie tak ważna. 
Nie mogłem uwierzyć, że ją tam zostawiłem. Że tak łatwo pozwoliłem jej odejść. Bez walki. Co ja powiem Michelle? Że przeze mnie najprawdopodobniej Nicole nie pamięta kim jest jej najlepsza przyjaciółka? Że jest w stanie krytycznym? Że zniszczyłem jej życie?
To moja wina, że z nią jest tak źle. To tylko i wyłącznie moja wina. Kolejne osoby które zawiodłem. Najpierw rodzice, potem rodzeństwo, potem Nicole, potem Michelle. Nawet przyjaciół zawiodłem. Nienawidziłem siebie. Gardziłem sobą. 
-To nie twoja wina. - szepnął Luke, wyrywając mnie z rozmyślenia. Spojrzałem na niego czerwonymi od płaczu oczyma. Był najmłodszy z nas, a i tak był kimś w rodzaju przywódcy, mimo iż nigdy nikt z nas go tak nie nazwał. Był najodpowiedzialniejszy z nas wszystkich, mimo swoich częstych wybuchów. To on zawsze znajdował rozwiązania kłopotów. Ale teraz mnie nie rozumiał. Nie mógł mi pomóc. Nie mógł pożartować na ten temat. Nie mógł nic zrobić. 
-Zostawcie mnie w spokoju. Wszyscy. I proszę.. nie mów nic Michelle. Powiem jej.. gdy nadejdzie czas. - wykrztusiłem, a on przez chwile mi się przyglądał, po czym skinął głową. Zacisnąłem usta w wąską kreskę i odwróciłem się, by odejść. 
-Wyjdzie z tego. - powiedział jeszcze Luke. 
-Jeśli nie, nigdy sobie tego nie wybaczę. - odparłem cicho, nie odwracając się. Ruszyłem do swojego pokoju, zostawiając Luke'a samego. 
Wpadłem do ciemnego pomieszczenia i nie zapalając światła chwyciłem porcelanową figurkę, która stała na szafce nocnej i cisnąłem nią w ścianę. Porcelana rozprysnęła się po pokoju tysiącami kawałków. Podszedłem do szafy i przewróciłem ją, a huk rozniósł się chyba po całym domu. Chwyciłem budzik, wyszarpałem kabel z kontaktu i cisnąłem nim w okno. Szkło zbiło się, zasypując swoimi odłamkami całą podłogę. Przewróciłem szafkę nocną, strąciłem ramki na zdjęcia z komody, zerwałem obraz ze ściany i rzuciłem nim o drzwi. Chwyciłem odłamek drewna, który został po szczątkach drzwi szafy. Zamachnąłem się nim i rozwaliłem lampę, która spadła z hukiem tuż przed moimi stopami. Podszedłem do łóżka i chwyciłem poduszkę. Rozdarłem materiał, uwalniając pierze. Tysiące piór podleciało w górę, by następnie opaść na ziemię. Niszczyłem wszystko, aż pokój przypominał śmietnisko. 
W końcu usiadłem na podłodze, a odłamki szkła kuły mnie w nogę. Schowałem twarz w dłoniach i krzyknąłem histerycznie. Łzy już nie płynęły. Na miejsce smutku wpłynęła złość i bezradność. Krzyczałem w dłonie puki moje gardło nie zrobiło się całkiem zdarte. A wtedy zacząłem rwać i szarpać włosy, nie czując bólu. 
Zostawiłem ją. Porzuciłem. Zraniłem. Byłem draniem. Nie człowiekiem. Potworem. Nikt nie mógł mi pomóc. Jedyna osoba, która miała taką szansę, której się to powoli udawało, była w szpitalu i nie wiedziała kim jestem. To był koniec. Mój koniec. Ta rana była zbyt głęboka, by mogła kiedykolwiek się zabliźnić i zniknąć. Zamknąłem oczy i krzyknąłem, czując ból większy niż kiedykolwiek. 


Luke:

Analizowałem słowa Ashtona podczas sprzątania w kuchni. Byłem w szoku, że sprzątam ale po prostu musiałem się czymś zająć a dom i tak już zaczął wyglądać jak śmietnik. Nie mogłem uwierzyć, że mieli wypadek. Wszystko wydawało się takie nierealne. Racja, nie było ich długi czas w domu ale wypadek? Zakręciło mi się w głowie na myśl, że mogli z tego nie wyjść. Na szczęście z Ashtonem jest wszystko dobrze, nie licząc paru siniaków. Mniej się poszczęściło Nicole i nie wiadomo dlaczego, czułem wyrzuty sumienia. Ta dziewczyna niczym nie zawiniła. Prowadziła normalne, spokojne życie, do czasu aż popierdoleni nastolatkowie postanowili ją porwać. Przez to teraz cierpi. Niczego nie pamięta. Jest otumaniona. 
Serce mnie zabolało kiedy pomyślałem o Michelle. Ranię ją na tak wiele sposobów. Za każdym razem robię to nieumyślnie a potem żałuję. Nie dość, że ona i tak się już czuje jak zmieszana z błotem to jeszcze w dodatku skrzywdziliśmy najważniejszą osobę w jej życiu. Nicole ma amnezję, przez co nie będzie pamiętać Michelle. Straciła ostatnią osobę. 
Oparłem się rękoma o blat, przerywając mycie naczyń. Poczułem dziwne ukłucie w sercu kiedy doszło do mnie, że odebrałem Michelle jej ostatnią nadzieję do życia. Łzy zapiekły mnie w oczach ale szybko pokręciłem głową, chcąc je osuszyć. Nienawidziłem płakać i pokazywać, że jestem słaby. Wziąłem głęboki wdech i wydech. Zrobię wszystko, by Michelle była szczęśliwa. Wiem, że jestem skończonym idiotą po tym wszystkim co jej zrobiłem i powiedziałem ale nie poddam się. Będę walczył jeszcze bardziej. 

***

Wszedłem do pokoju Michelle i zastałem ją leżącą na łóżku. Była twarzą do ściany a plecami do drzwi, tak że widziałem jej tył. Podszedłem do niej ostrożnie i przysiadłem na krańcu łóżka. 
-Przepraszam -wydusiłem z siebie po kilkunastu minutach. 
Nie umiałem przepraszać, więc przyszło mi to z wielkim trudem. 
Dziewczyna nadal leżała bez ruchu. Zwróciłem głowę ku niej i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że ona śpi. Była piękna. Wyglądała jak anioł. Kiedy spała, sprawiała wrażenie jakby czuła ulgę. Na jej twarzy malował się błogi spokój a jej oddech był delikatny i cichutki. Nie dało się od niej oderwać wzroku. Patrząc na nią, chciałem się położyć obok niej. Wtulić się w nią i składać delikatne pocałunki na jej głowie, czole, nosie, ustach, brodzie, policzkach. Szeptać do jej ucha jak bardzo jest piękna. Potem ona by się obudziła i obdarzyła najcudowniejszym uśmiechem... 
Pokręciłem gwałtownie głową, starając się wyrzucić z siebie te myśli. Ona mnie nienawidzi. To się nigdy nie wydarzy, więc lepiej, żebym nawet nie miał nadziei.
Po chwili do głowy wpadł mi pomysł. Oczywiście, był on beznadziejny ale wiedziałem, że inaczej bardzo trudno będzie mi ją szczerze przeprosić. Wiedząc, że by się na mnie patrzyła.
Okręciłem się na łóżku, tak że klęczałem obok jej nóg a jej twarz miałem praktycznie przed sobą. 
-Uhm... -zacząłem niezbyt dobrze. -Wiem, że mnie nie słyszysz ale nie wiem czy zdobędę się na odwagę i przeproszę cię, patrząc ci prosto w oczy. Mam nadzieję, że byś to zrozumiała. No więc tak... Popełniłem wiele błędów z twoją osobą. Nie umiem się zachować i często jestem pierdolonym dupkiem. Ale chciałbym ci to teraz wszystko wyjaśnić. Kiedy zdarzało mi się ciebie obrazić albo powiedzieć jakąś nieprzyjemną rzecz, to nie było prawdą. Byłem zbulwersowany i nie kontrolowałem swoich słów. A kiedy po tobie krzyczałem to robiłem to dlatego, bo się o ciebie martwię... Weźmy na przykład ostatnią sytuację. Kazałem ci nie wychodzić z domu, bo grozi ci coraz większe niebezpieczeństwo ale ty i tak to zrobiłaś. Jakby na złość. Zacząłem po tobie krzyczeć ale to tylko dlatego, że jestem przerażony tym, że mogę cię stracić. Nie dlatego, że mam cię dość. 
Chwila ciszy.
-Przepraszam cię bardzo -wyszeptałem. -Naprawdę bardzo cię przepraszam.
Zszedłem ostrożnie z łóżka, uważając przy tym żeby cię nie obudzić i ruszyłem w kierunku drzwi. Czułem się lepiej. Wypowiedziałem na głos wszystko co leżało mi na sercu. 
Brzdęk.
Na dole rozległ się głośny dźwięk tłuczonego szkła. Zbiegłem po schodach i ujrzałem przed sobą Michaela z tacą w rękach a u jego stóp leżały potłuczone naczynia.
-Co ty do jasnej cholery zrobiłeś?! -wydarłem się, wskazując mu ręką szkło. 
Clifford spojrzał na mnie z rozbawieniem.
-No nie uwierzysz. -zaczął. -Chciałem się poczuć jak kelner i zrobić tak, by szklanki zjechały mi z tacy na stół. 
Uśmiechnął się. 
-Nie udało się. -zaczął się śmiać i odłożył tacę.
-Co ty, kurwa, nie powiesz? -krzyczałem. -Czy wy wszyscy naprawdę musicie być tacy popierdoleni? Nie moglibyście być chociaż odrobinkę mądrzejsi. Spróbuj choć raz pomyśleć. 
Między mną a Michaelem zaszła długa cisza. Po jego wyrazie twarzy można było ujrzeć, że jest niesamowicie wstrząśnięty. 
-Luke. -usłyszałem pewny siebie głos Caluma. -Chodź pogadać.
Obróciłem głowę w kierunku kuchni. W progu stał czarnowłosy i wyglądał na zmartwionego. Po chwili machnął dłonią bym do niego podszedł. 
-Co ci jest? -zapytał, kiedy byliśmy już razem w kuchni.
Spojrzałem na niego zaskoczony.
-Jak to, co mi jest? -bąknąłem. -Jest ok.
-Jesteś strasznie nerwowy ostatnio. -westchnął. -Byłeś zupełnie inny a tak nagle z dnia na dzień, coraz więcej krzyczysz i robisz afery o byle co. Wyjaśnij mi dlaczego.
Zrobiłem dwa kroki do przodu i spojrzałem mu prosto w oczy.
-Chcesz wiedzieć co się stało? -syknąłem. -Mamy coraz więcej kłopotów. Zabiłem ostatnich członków mafii, tak że został mi tylko jeden i z początku byłem ucieszony bo myślałem, że teraz pójdzie jak po maśle ale tak nie jest. Jest coraz gorzej. Zaczynają grozić każdemu z nas. Do mnie wydzwania jakiś pierdolony numer i nie wiem kim jest ta osoba po drugiej stronie telefonu. Michelle dostała jakieś tępe liściki z groźbami. Zacząłem być dla niej w chuj wredny i obraziłem ją ostatnio w tak chamski sposób, że nie będzie mnie chciała na oczy widzieć. Ashton i Nicole mieli wypadek samochodowy i szczęście w nieszczęściu, Ashton uszedł z tego cało ale Nicole ma pierdoloną amnezję! To się stało!
Kończąc moją wypowiedź, wyszedłem z kuchni i trzasnąłem głośno drzwiami. Ruszyłem szybko schodami na górę i udałem się do swojego pokoju. Opadłem wyczerpany na łóżko i przymknąłem oczy, starając sobie to wszystko przetrawić.
-Nigdy nie kończy się rozmowy, tak jak zrobiłeś to ty. -do pokoju wszedł Calum a po chwili zamknął drzwi. -Jesteśmy przyjaciółmi, tak? Próbuję cię zrozumieć, ale jeżeli będziesz wybiegał z kuchni jak 15-letnia księżniczka to nigdy cię nie zrozumiem i będziesz miał jeszcze więcej problemów.
Podniosłem się na łokciach i spojrzałem na przyjaciela. 
-Sorry. -uśmiechnąłem się po chwili. -Ale ja już sobie po prostu nie radzę.
Calum podszedł do mnie i trącił mnie lekko pięścią w ramię.
-Poradzisz sobie. -zaśmiał się. -A teraz zadam ci jedno z najważniejszych pytań w twoim życiu.
-Tak? -spojrzałem na niego uważnie.
-No więc, słuchaj. -spuścił głowę w dół a po chwili spojrzał mi prosto w oczy. Na jego ustach tańczył uśmiech. -Idziesz ze mną grać w Fifę czy Pokemony? 





Niespodzianka, ahah. 
Szybko uwinęłyśmy się z napisaniem tego rozdziału i mamy nadzieję, że wam się podoba bo szczerze? My jesteśmy z siebie dumne! :)
Liczymy na wasze komentarze i opinię. Jeżeli czytacie nasze fanfiction, fajnie by było gdybyście je polecali innym ☺
Sprawy organizacyjne: powstała zakładka Informowani, więc jeżeli chcesz być informowanym na bieżąco o nowych rozdziałach, napisz tam w komentarzu swój username na twitterze :)
Dziękujemy za 30000 WYŚWIETLEŃ! ♥
Dużo całusów od nas i przytulasów bo jesteśmy wam bardzo wdzięczne! 
Do następnego
Papa, xxxx

39 komentarzy:

  1. WŁASNIE RYCZE
    OKEJ
    KOŃCÓWKA JEST NAJLEPSZA
    @ILYGONZALES96

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny! / Wasz Calum

    OdpowiedzUsuń
  3. jak zwykle nie wiem co napisać.... rozdział super i czekam na kolejny :D
    @awwwmylukey

    OdpowiedzUsuń
  4. O Boże, gdy zobaczyłem tą perspektywę Ashtona to od razu ulga, że żyje. Ale jezu Nicole ma amnesie, no świetnie. Ale mogło być gorzej.
    Końcówka wygrała :D
    czekam na kolejny x
    @Toriixdd

    OdpowiedzUsuń
  5. Dhfihrcuchsnegcochhgkcpsjvuvirbvj cb fcjckmdlflxjfugidjgkekfkshevricncmalalejxncbsnskfucnejhxneivldnc *---* OMG kocham was! + poryczalam się :( biedny Ash :'( Luke taki koksik przeprosił gdy ona spała hahahaha czekam na next ♡

    OdpowiedzUsuń
  6. idealny omg, nie mogę doczekać się następnego

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha końcówka najlepsza rozwala system

    OdpowiedzUsuń
  8. *-* chcę już kolejny rozdział !!! Rozdział super :):* umieram z podniety :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ryczę w chuj 😞
    Dlaczego?
    DLACZEGO?
    Jezu niech Nicole wyzdrowieje i niech Ashton o nią zawalczy :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesteście genialne! Kocham was, wiecie? Tez jestem z was ogromnie dumna. Potraficie napisać świetny rozdział, w którym najpierw ryczę, a później zwijam się ze śmiechu z ich tekstów :D

    Luke! Już Cię nie nienawidzę. To było takie urocze kiedy wszedł jej do pokoju i przeprosił. Oby Michelle to słyszała, błagam, błagam. Ona nie spała, prawda? Miała tylko zamknięte oczy? A tak na prawdę wszystko słyszała i mu wybaczy, i będą razem mieszkać w domku z ogródkiem, pieskiem i dziećmi?

    Jak Michelle dowie się, że Nicole ma amnezję to wolę sobie nie wyobrażać co zrobi, Ashton wpadł w paranoję, zna ją kilka dni i reaguje w taki sposób, że rozwala cały pokój, a z Michelle są jak siostry i co to będzie jak ona się dowie omg,

    Amnesia, boże. Świetnie dobrałyście piosenkę do rozdziału XD
    Przy Amnesii zawsze płaczę, i teraz też płakałam, moje feels <<<

    Calumek kochany, martwi się o biednego Lucaska, Marwi się o Mich, Luke też martwi się o Mich. Co tu sie dzieje :c
    I teraz nie wiem kto będzie ją pocieszał, kiedy dowie się prawdy o Nicole.
    Calum czy Luke? A może Michael lol? Chodź to Ash ma jej wyjawić prawdę, a oni nie często gadają... Będą żyć w niepewności.

    Michael jako kelner!? 3 RAZY NIE! DZIĘKUJEMY!
    Majki skarbie, nie wiem czy ty już do reszty jesteś pojebany :(

    Ashton się chyba zakochał *---------*
    Chyba, chyba, chyba, chyba, na pewno.
    Awwwwwwww Ashti.
    Nie chcę żeby ją opuszczał, ona też go polubiła :(
    Oni powinni być razem, jezu całowali się!

    Powiedzcie, że to tylko sen.
    A może Nicole będzie pamiętać Ashtona? Błagam, błagam (znowu).

    Eeeem... właśnie zobaczyłam, że nie mam neta, czy muszę skopiować komentarz, żeby dodać go później... ale mniejsza z tym.

    CZAS NA ZAWIASTUN!

    Nie komentowałam go przy wcześniejszym rozdziale, bo byłam na telefonie, a tam nie chciał mi wejść. Oglądnęłam na następny dzień z 5 razy lol i dzisiaj też z 2 razy chyba.
    Uwaga! Jest EMEJZING!!!
    Dosłownie piszczałam xD
    Emocje takie, i jeszcze ta piosenka w tle była sashgdasf. Przeraziłam się, jak był wypadek samochodowy. I się teraz zastanawiam, czy to chodziło o wypadek Ashtona i Nicole przez tamtych chujków czy o jakiś wypadek z przyszłości, który błagam (po raz kolejny ehhh) żeby nie zakończył się tragicznie. Czy oni będą brać udział w wyścigach samochodowych?
    Uwielbiam ten moment w zwiastunie gdzie para się całuje i chłopak stoi tyłem i ma tak fryzurę do góry jak Luke i jest do niego podobny i przez to mam ciarki i piszcze i emocje adashfaasasg

    Ale ze mnie nieogar. Znowu komentarz długi, bo lubię się rozpisywać, ale i tak wciąż mam wrażenie, że o czymś zapomniałam.

    A no tak miałam jeszcze opisać moje poziomy czytania tego rozdziału? Tryby? Nie mam na to słowa ughh, idk jak mam to napisać ale myślę, że zrozumiecie xd

    No więc.
    1) Napad śmiechu na tekst Ashtona do lekarza. Kocham Cie Ashton.
    2) Płacz, rozczarowanie, smutek, żal, współczucie, istna katorga, I can't handle this...
    3) Znów smutek, wkurw na Lukea (zaraz ja ci przywalę, fiucie)
    4) adfhgfgjasdgas Luke i Michelle jasdasga to takie piekne ajhasfasffj Luke boże asjasfh obudż sie Mich hassagbk pocałuj ją asjgfas nom
    5) Znowu napad śmiechu bo Michael
    6) Znowu napad śmiechu bo pytanie Caluma xD

    Jestem ciekawa co wybierze Luke. Fifę czy Pokemony? Nie mogę się doczekać, aż się dowiemy xD

    Ta co nie umie pisać krótkich komentarzy @perfvirwin

    OdpowiedzUsuń
  11. chciałabym napisać kreatywny komentarz, ale tym rozdziałem rozjebałyście mnie emocjonalnie i nie jestem w stanie, soł powiem tylko, że rozdział jest świetny i że Was kocham, haha

    @catchmesheeran

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny rozdzial. Kocham wasze opowiadanie kocham was i macie racje, ten rozdzial wyszedl wam naprawde swietny, jak zreszta kazdy.

    OdpowiedzUsuń
  13. końcówka mnie rozwaliła Calum mój mistrz <3 Tak mi szkoda Ash'a zróbcie jakoś że Nicole odzyska pamięć ;) Luke jak słodko szkoda że Michlle się nie obudziła było by tak jahdjd kocham x

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejku, przecież Nicole nie może mieć tej pieprzonej amnezji! Ups, miałam nie przeklinać, ale no się kuźwa nie da! Rozdział jest genialny! I jeszcze Ashton *--* taki awwww :3 no czekam na następny!! / @awhmyboyzz

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowny *-*! Nic dodać nic ująć :") @Pitka_Papi

    OdpowiedzUsuń
  16. cudowny rozdział popłakałam się
    końcówka genialna

    OdpowiedzUsuń
  17. cudowny rozdział <333

    ~@dont_you_say

    OdpowiedzUsuń
  18. jak dobrze, że Ashtonowi nic się nie stało a Natalie ma amnezję i parę złamań, z których miejmy nadzieję wyjdzie.
    Cal'uś jak zwykle uroczy i zabawny aww
    świetny rozdział, życzę weny i do następnego!
    @stupidteenage_

    OdpowiedzUsuń
  19. Końcówka najlepsza hahahahahah

    OdpowiedzUsuń
  20. Boże jakie cudowne ♥ Hahaha Cal najlepszy :D
    Martwię się o Ashtona i Nicole :( Ale jakoś będzie czekam na następny <3 xx

    OdpowiedzUsuń
  21. Ashton nie powinien zostawić Nicole, a co jak ona go pamięta? :( Ten wypadek jak w I ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ :D Zapewne Nicole będzie się obwiniać za to że chciałą aby tam pojechał :( Michael rozwala system XDD

    OdpowiedzUsuń
  22. A JA SHIPUJE CALUMA I MICHELLE A NIE LUKE I MICHELLE
    WIĘC JA CHCĘ ŻEBY CAL BYŁ Z MICHELLE
    I KURWA MALUM IS REAL BITCHES!!!!!!1111!!JEDEN!!!11!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Znalazłam adres wczoraj, a jako że nie miałam co czytać, to przeczytałam.

    RYYYYYYYYYYYYYYYYYYCZE TAK BARDZO ;-;
    Czekam na kolejny rozdział ♥
    @luvmywelli

    OdpowiedzUsuń
  24. Omfg rozdział jest boski! *-*

    OdpowiedzUsuń
  25. Boski rozdział! ;3
    Mogłabym być informowana? -@WordsKillx
    Z góry Dziękuje C:

    OdpowiedzUsuń
  26. czy wy naprawdę nie potraficie wymyślić nic oryginalnego, tylko ciągle kradniecie pomysły z innych ff? cały ten wypadek i akcja z amnezją, serio? na jednym blogu wszystko jest opisane praktycznie tak samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na utraconewspomnienia-fanfiction jest podobnie opisane:)

      Usuń
    2. pierwszy raz, teraz natrafiłam na tego bloga :(
      jeżeli naprawdę jest podobnie to przepraszamy ale wymyśliłyśmy to same :(

      Usuń
  27. na http://fanfic-amnesia.blogspot.com/ też tak jest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mogłybyście coś oryginalniejszego wymyślić a nie ciągle to samo co w innych ff. nie obrażam was, bo lubię Revenge, ale dziwnie się czyta gdy gdzie indziej jest praktycznie to samo.

      Usuń
    2. Ja pierdole przestańcie się ich czepiać na świecie jest 27374817274748471 ff i jestem kurwa ciekawa czy wszędzie jest coś innego, a odkąd chłopcy wydali teledysk do amnesi teraz będzie setki ff o tytule amnesia i z wątkiem, że ktoś ma amnezje itp. jeśli wam się nie podoba to nie musicie czytać

      Usuń
    3. lol na utracone wsopmnienia fanfiction dziewczyna dodala pierwszy rozdzial na poczatku tego roku, wiec?

      Usuń
  28. Ja chcę już nowy rozdział!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Chyba sobie jaja robicie, ze to koniec. Zarwalam noc zeby przeczytac calosc. Plakalam, smialam sie i fangirlowalam jak moglam. KO CHAM TO!

    OdpowiedzUsuń
  30. Rozdział piękny jak z resztą to całe fanfiction ! <3
    @iloveluke2043

    OdpowiedzUsuń